poniedziałek, 12 grudnia 2016

Nad morzem - recenzja

Odkąd urodziła się Hania nie często mam okazję obejrzeć film od początku do końca, tym bardziej w towarzystwie męża. Skoro wczoraj wreszcie się to udało, nie może to tak po prostu przejść bez echa. Przyznam szczerze, że do tej pory o filmie "Nad morzem" w reżyserii Angeliny Jolie (w czołówce i napisach końcowych widnieje jako Angelina Jolie Pitt) nie słyszałam. Na szczęście los chciał, żeby było inaczej.



Nie czuję się jednak totalną ignorantką, a to dlatego, że film zebrał dość umiarkowane recenzje widzów. Mnie jednak zachwyciły przede wszystkim: pięknie zrealizowane zdjęcia, magiczne okolice Mgarr na Malcie (wcielające się tutaj w rolę francuskiego wybrzeża), nieziemsko urządzone wnętrza oraz fenomenalna (czym zaskakuje mnie za każdym razem od nowa) uroda Angeliny w zetknięciu z wytwornymi, niezwykle stylowymi kreacjami. Dzięki temu ten momentami wiejący nudą dramat psychologiczny z elementami romansu staje się znacznie ciekawszy w odbiorze. Wszystko to dostrzec można już w zwiastunie.


Sam film opowiada historię amerykańskiego małżeństwa z kilkunastoletnim stażem, które boryka się z poważnym kryzysem w swoim związku. W poszukiwaniu natchnienia do powstania kolejnej książki zapomnianego pisarza docierają do niewielkiej, uroczej miejscowości we Francji. W hotelu, który na pewien czas staje się ich domem zatrzymuje się też para nowożeńców. Ich przybycie sporo zmienia w życiu Rolanda (w jego postać wcielił się Brad Pitt) i Vanessy (w tej roli Angelina). Czy uda się im zażegnać kryzys? Tego nie zdradzę. W każdym razie żałuję, że w życiu prywatnym im się to nie udało. Od początku należałam do teamu Angie, a Brangelina wydawała mi się wzorowym hollywoodzkim małżeństwem. Jak widać to wszystko tylko pozory.

Tymczasem zabieram Was w krótką podróż po wyjątkowo pięknych okolicach, w których powstawał film. Hotel przedstawiony w "Nad morzem" jawi się widzom niczym rajska samotnia. W rzeczywistości jednak jest to duży kompleks znajdujący się w popularnym kurorcie - Corinthia Hotel St George's Bay. www.corinthia.com
Spójrzcie na piękne, klasyczne wnętrza, w których żaden element nie jest przypadkowy.







Nadwyraz stylowe stroje głównej bohaterki idealnie komponowały się z perfekcyjnym otoczeniem. Angelina zachwyca (choć moim zdaniem mogłaby przybrać nieco na wadze) do tego stopnia, że zdjęcia poszczególnych ujęć mogłyby stanowić gotowy materiał dla Vogue. Długie peniuary, szyfonowe bluzki, spódnice z wysokim stanem i te wszystkie piękne dodatki stanowiły ogromny kontrast dla hippisowskiego stylu drugiej bohaterki, w rolę której wcieliła się Melanie Laurent - pamiętna Shosanna z Bekartów wojny.


Z pewnością gdyby nie wspomniane walory estetyczne, film autorstwa Angeliny Jolie oceniłabym nieco niżej. Tymczasem przyznaję mu jednak 3 na 5 gwiazdek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz